niedziela, 5 lutego 2012



"Tylko na nas spójrzcie. 
Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami. 
Lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość. 
Uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność. 
Główne media niszczą informacje a religie niszczą duchowość." 


Michael Ellner 
sobota, 26 lutego 2011
Zgadniecie co jest na zdjęciu?
Wenus najkrócej mówiąc odpowiada za piękno, za nasze odbieranie piękna, za to czy jesteśmy, czy też nie wrażliwi na piękno. Wenus zodiakalnie, astrologicznie odpowiada za romantyczne uniesienia, stąd tak ważna jest w związkach. Wenus to również pławienie się w luksusach, a także lenistwo. A jak luksusy to również finanse. Romantyczność i finanse?? a co to ma ze sobą wspólnego zapytacie. Ano astrologicznie i chyba nie tylko astrologicznie ma, postaram się to w dwóch słowach przybliżyć. Na jednym krańcu mamy czystą idealną wenus w romantycznym, niczym niezmąconym uniesieniu, piękno, artyzm, luksus. Jednak jak pisała Kawa_z_chilli na swoim blogu, cóż jest wart artysta bez publiczności.
niedziela, 20 lutego 2011
Kilkakrotnie już w moim blogu pisałem o tym, że horoskopu nie można rozpatrywać tylko po położeniu Słońca w określonym znaku. Z drugiej strony, faktycznie, rozpatrywanie miliona symboli i aspektów, może być kłopotliwe. Dlatego staram się dawać tak proste recepty jak to tylko możliwe. Jak mawiał Albert Einstein:

Everything must be made as simple as possible. But not simpler. Wszystko musi być zrobione tak prosto jak to możliwe, ale nie prościej
— Albert Einstein

Dlatego nie tylko w astrologii, ale w życiu jestem wyznawcą KISS method, która jest akronimem od Keep it simple stupid, czyli w wolnym tłumaczeniu: zrób to zwyczjanie głupio, prosto. A jeśli coś jest głupie i działa, to oznacza, że nie jest głupie. Banalnie proste, prawda? Zasadzie tej jestem wierny nie tylko na tym blogu o astrologii, jestem jej wierny zawsze, również w życiu zawodowym, czego daje niezmiennie przykład w moich zawodowych blogach czy innych publikacjach. Wracając do sedna. Biorąc się za rozpatrywanie horoskopu natalnego, na początku rzucam okiem na położenie wzajemne Słońca i Księżyca, dorzucam do tego ascendent i patrzę w którym domu leży Słońce, a w którym Księżyc. I właśnie o położeniach Słońca w domach będzie dzisiejszy wpis:
wtorek, 15 lutego 2011
W moim ogrodzie - róże pod płotem
W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć czym jest pojęcie domów horoskopu. Pisałem już, że planety to nasi aktorzy. To w jakich znakach zodiaku się znajdują decyduje jak swoje role grają. Dzisiaj postaram się przybliżyć astrologiczne pojęcie domów horoskopu. Linia horoskopu Ascendent-descendent o której pisałem we wskazanym linku, dzieli nasz horoskop na dwie części, tą ponad horyzontem i pod horyzontem. Ascendent descendent to linia wschód zachód. Kolejną osią horoskopu jest linia północ południe, czyli w horoskopie linia immum coeli (północ) Medium coeli (południe) Innymi słowy jest to linia zenit – nadir. W ten sposób podzieliliśmy już nasz horoskop na 4 części. Jeśli podzielimy każdą z tych ćwiartek horoskopu na kolejne 3 części otrzymamy system 12 tzw domów horoskopu. O ile oś horoskopu Ascendent descendent jest jednoznacznie definiowana w astrologii, o tyle linia medium Coeli, Immum Coeli już tak jednoznaczna nie jest i zależy z jakiego systemu domów korzystamy. Jednak dla nas ważniejszą sprawą jest scena zdarzeń, czyli jakiego obszaru naszego życia, każdy z kolejnych domów dotyka.
Poruszając się od ascendentu mamy pierwszy dom. Szczytem pierwszego domu, czyli początkiem jest Ascendent. Symbolicznie ma się to tak
Znaczenie domów horoskopu:
piątek, 11 lutego 2011
Pamięci Jackie'go -to już dwa lata go nie ma...
Dzisiaj postaram się opisać, czym jest Ascendent w horoskopie, jakie jest znaczenie Ascendentu, skąd się bierze. Zanim zabrałem się do pisania tego artykułu, sprawdziłem co piszą o Ascendencie w sieci. Najbardziej podobała mi się definicja z wikipedii, pełna "strasznych" słów, i nie mniej "potwornych" wzorów.
W pisaniu tego bloga przyjąłem konwencję pisania w jak najprostszy sposób. Sam unikam trudnych naukowych terminów. Nie sądzę, żeby stosowanie wymyślnego nazewnictwa prowadziło do czegokolwiek mądrego. Na mojej alma mater na zwykły młotek mówiło się: "impulsownik kinematyczny o prowadniku trzonkowym" Ok, rozgadałem się, a miało być o Ascendencie.
środa, 9 lutego 2011
Oby było to już tylko mroczne wspomnienie
Wykorzystując niezłą pogodę i stado trygonów Merkurego dbyłem krótką jak mi się wydawało podróż, celem upolowania języka (jak to określał Sienkiewicz), języka w sprawach medycznych. A że patronem krótkich podróży jest właśnie Merkury, dzisiaj będzie o Merkurym. Podróżowałem autostrado podobnym „czymś” bardziej przypominającym teatr działań wojennych niż drogę. Stąd pierwszy wniosek: W Polsce jest inaczej niż na świecie, gdzie patronem autostrad jest Merkury, w Polsce patronem autostrad jest Mars z Neptunem (Neptun ze względu na wszechobecny bałagan, że się zlituję i innego słowa na „B” nie użyje. Tam zginie więcej naszych niż w Afganistanie, na tym krótkim odcinku. Całe 30 kilometrów, przedzierałem, ale jako stary partyzant przedarłem się do mieściny, w której zjazd z autostrady został dosłownie zamurowany. O mieście tym zwykłem mawiać, że jak się usiądzie w rynku, to nogi się ma w kartoflach. I coś w tym jest bo odcinek do gabinetu lekarskiego był iście of-road hardcore, bez asfaltu. Gabinet tez niezły, lepsze meliny w życiu widziałem. W końcu zaliczyłem na autostradzie krawężnik i felga do prostowania i szczęśliwie powróciwszy, mogę się oderwać od wojny i napisać jak to z Merkurym być powinno, bo raczej nie jest. Chyba, że tak jak pisałem w niedawnym wpisie, Merkury jest ministrem w Ministerstwie Komunikacji i Kręcenia Lodów. Jakby wyrzucić komunikację to by się nawet zgadzało.  Skoro tak, skoro na naszych drogach panuje Mars, to jak przeżyje bliskie spotkanie ze służbą zdrowia, jako technokrata wynalazca, zbuduję sobie… czołg i wtedy nasze autostrady straszne mi nie będą.
Ale wracając do Merkurego
niedziela, 6 lutego 2011
Uraniczne sprawy
Smutna wiadomość- wypadek Roberta Kubicy, któremu zawsze kibicuję, bez względu na to, czy idzie mu lepiej, czy słabiej. Dlaczego? bo i tak jest najlepszy z naszych i wszelkie negatywne wypowiedzi na forach strasznie mnie irytują. Konsekwencja, upór, talent. To wszystko musi przynieść efekty jeszcze większe niż przynosi do tej pory. Jest godzina 17.30 i komunikatu lekarskiego wciąż nie ma. No przecież nie można siedzieć bezczynnie. Trzeba zobaczyć jak to wygląda. Pisano wiele o swego rodzaju pechu, który prześladuje Roberta Kubice. I nie powiem nic nowego, że głównym hamulcowym był Saturn przez ostatnie lata. We wrześniu 2007 w Horoskopie  Roberta Kubicy Saturn wszedł w znak Panny. Do tego utworzył kwadraturę do znaku Strzelca. Saturn hamuje wszystko, czego się tknie. Czy może być gorsza wiadomość dla kierowcy wyścigowego jak dodatkowy saturniczny turbo hamulec? Poniżej prezentuję ilustrację tranzytów Roberta Kubicy na dzień wypadku.

sobota, 5 lutego 2011
"Płomienne zorze budzą mnie ze snu..."
Znajomość położenia Księżyca w sensie astrologicznym rozpatry-wanego delikwenta, pozwala go zrozumieć, pozwala dowiedzieć się w jaki sposób czuje. Jak widać dzisiaj podejmę trudny temat, temat emocjonalności i wrażliwości człowieczej. Dlaczego trudny?? Ano dlatego że niewątpliwie jestem samcem, niewątpliwie czuję, a kobiety mają generalnie o samcach odmienne zdanie. Przekonałem się o tym czytając blogi i fora dziewczyńskie (tak, tak, takie miejsca są przez nas na bieżąco monitorowane) spotykałem się wielokrotnie z opinią o samcach: „nie żeby „toto” coś czuło”. Czytałem dowcipy w stylu: „Jak nazywa się mężczyzna, który utracił 90% swej inteligencji? - Wdowiec” albo „Kiedy mężczyzna jest wart 2 zł.? - Gdy w "Makro" pcha wózek na zakupy”. No jeszcze taki szkaradny wyczytałem: „Po czym poznać, ze mężczyzna jest podniecony? - Po tym, ze oddycha.” Drogie panie: wstydźcie się. Aaaaa i jeszcze taka wypowiedź: „Po czym poznać, że mężczyzna jest szczęśliwy? - A kogo to obchodzi???” No skandal w rzeczy samej, czyż nie? O opiniach wygłaszanych o biednych samcach, przekonałem się dobitnie, kiedy przez dwa lata, oddając się swojej technokratycznej pasji, dzieliłem pokój z dwiema księgowymi. To co one wygadywały o facetach doprowadziło mnie do desperackiego stanu, w którym przysiągłem, że już nigdy przenigdy z żadną kocicą... Na szczęście szybko mi to minęło. Ok., koniec dokuczania. Pora skończyć ten przydługi wstęp, pora skończyć tę grę wstępną i przejść do sedna, Pora się dowiedzieć jak ocenić emocjonalność delikwenta, delikwentki w horoskopie:



Obserwatorzy

Fotki

Fotografie umieszczone w postach są mojego autorstwa. Jeśli podobają Ci się, to bardzo mi miło. Jeśli chciałbyś, chciałabyś je gdzieś opublikować, wykorzystać poprostu napisz do mnie. Niniejszy blog absolutnie nie jest platformą sprzedaży tych zdjęć, ale jeśli poczujesz nieodpartą potrzebę wykorzystania ich, za miskę mleka lub jakiś barter napewno wyrażę zgodę. Posiadam w pełni profesjonalne rozdzielczości tych zdjęć, do wykorzystania również w poligrafi. Fotki nie były jak dotąd publikowane. Ale jak znajdę fotki w sieci, użyte bez mojej zgody i podania źródła, sierść się posypie :) Będzie mi miło jeśli użyjesz ich jako tapety swojego pulpitu i miło mnie przy tym wspomnisz, ale publikacje to sam, sama rozumiesz, że to inna inszość
Czarny Kot - autor fotek

Czytano